Jak dumnie głosi tytuł - zostałam żoną.
Sprawa nie jest całkiem świeża, gdyż stało się to jakieś 7 mies. temu.
Dokładnie w tamtym czasie obiecałam sobie, że nauczę się gotować i że generalnie gotować będę!
Hmm... No cóż ;-) Nie rozpieszczam męża kulinarnie - to on rozpieszcza mnie a ja popadam przez to w coraz większe kompleksy... Dlatego też wpadłam na taki a nie innym pomysł, że założę bloga kulinarnego. Wszystko co ugotuję i nie będzie to trujące wyląduje na tym blogu. Oby mnie to zmobilizowało... liczę na Wasze wsparcie i doping!
Do garów gotowi START! ;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz